[x] Muszę to tutaj dodać...
[x] środa, 22 lutego 2006
[x] 19:20:23
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [1]

W niedzielę po Komunii, gdy klęczałam i modliłam się, Pan Organista śpiewał pieśń "Panie mój, cóż Ci oddać mogę..." Gdy wypowiadał słowa refrenu Strażnik właśnie wracał z Zachrystii. Klimat był niesamowity! Zamieszczam tu całość tej pięknej pieśni...


Panie mój, cóż Ci oddać mogę...
Ref. Panie mój, cóż Ci oddać mogę, za bezmiar niezliczonych łask? W każdy dzień, sławić będę Cię, wielbić Cię, alleluja.
1. Ty, jak Ojciec wiedziesz mnie i chronisz mnie od łez. Ty znasz wszystkie kroki moje, próżny jest mój lęk.
Ref. Panie mój, cóż Ci oddać mogę, za bezmiar niezliczonych łask? W każdy dzień, sławić będę Cię, wielbić Cię, alleluja.
2. Byłem słabym dzieckiem Twym, Tyś mnie w ramiona wziął. Gdy ubogim byłem, Panie, Tyś wzbogacił mnie.
Ref. Panie mój, cóż Ci oddać mogę, za bezmiar niezliczonych łask? W każdy dzień, sławić będę Cię, wielbić Cię, alleluja.
3. Błogosławię imię Twe, i sławię dobroć Twą. Wiem, że dojdę drogą Twoją, w święty Ojca dom.
Ref. Panie mój, cóż Ci oddać mogę, za bezmiar niezliczonych łask? W każdy dzień, sławić będę Cię, wielbić Cię, alleluja.

[x] Straszne dni...
[x] środa, 22 lutego 2006
[x] 19:15:19
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [0]

Wczoraj byłam odwieźć mamę do szpitala w Krakowie. W pociągu usiadłyśmy, mama obok jakiejś kobiety w średnim wieku, a ja koło stojącego do nas tyłem starszego mężczyzny. Gdy człowiek ten się odwrócił ujrzałam w jego ręku różaniec i wielki stary Krzyż na jego szyi. Oczywiście modlił się w ciszy..., aż tu nagle wypowiedział słowa, które miały być słyszane w całym przedziale: "Bliskie jest Królestwo Niebieskie! Nawracajcie się!". Szok!! Wcięło mnie... Gdy mężczyzna ten wychodził na swojej stacji, po raz kolejny krzyknął: "Czas się wypełni. Bliskie jest Królestwo Niebieskie. Nawracajcie się!". W szpitalu pielęgniarki nie mogły znaleźć karty mojej mamy. Gdy byłyśmy same powiedziała mi, że widać ona nie powinna tu być, więc może sobie odejdzie. Miała łzy w oczach, gdy wspomniała o Człowieku z pociągu. No, tak. Dopiero wtedy do mnie dotarło! Ona jedzie na ważną operację do Kliniki neurochirurgii,a tu takie rzeczy się dzieją. Póżniej się uspokoiła, a ja już nie mogłam. Głowa zaczęła mnie boleć jak nic - odezwały się moje nerwy. Mama mówiła, że mam nie płakać, bo już nigdy mnie nie weźmie ze sobą (oby już nie musiała). Kiedy wracałam do domu znowu umierałam na ból głowy. I tak przez cały dziń. Łyknęłam 2,5 tabletki przeciwbólowej. Pomijam już fakt tego jak mnie dobił Ravsuke_san, ale o tym może innym razem. Dziś znowu głowa mnie bolała. Myślałam, że umrę. Tabletek już nie mogłam wziąć, bo przecież organizm przytruję... Wolę nie myśleć co będzie jutro. Tak, jutro mojej mamie będą usuwać... Nic nie powiem... Może innym razem, nie wiem.
[x] Po Studniówce...
[x] środa, 15 lutego 2006
[x] 17:04:24
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [0]

Najważniejsze mam już za sobą! Jest po Studniówce, a ja jeszcze żyję :) Chyba powinnam napisać jak było..., a le sama nie wiem od czego zacząć ;) Kilka słów mogę tu naskrobać... Było wspaniale! Ravsuke_san zachowywał się jak prawdziwy gentelmen. Najbardziej moją uwagę przykuł fakt, iż Strażnik jest niesamowicie ciepły :D Wiem jak dziwnie to brzmi, ale chodzi mi o to, że tańcząc z Nim czułam to ciepło jakie z Niego emanowało. Coś niesamowitego! Gdy tylko było mi trochę zimno wystarczyło z Nim zatańczyć :) Poznałam ciekawych ludzi, pośmiałam się i było niesamowicie. Zaskoczyło mnie to, iż Ravsuke_san po Studniówce nadal chciał ze mną rozmawiać. Wysłał mi sms`a, rozmawialiśmy na gg... Ze względu na Niego zamieszczę tu tekst jego ulubionej piosenki i jej przetłumaczenie :) .


Nothing Else Matters

So close no matter how far
Couldn't be much more from the heart
Forever trusting who we are
And nothing else matters

Never opened myself this way
Life is ours, we live it our way
All these words I don't just say
And nothing else matters

Trust I seek and I find in you
Every day for us something new
Open mind for a different view
And nothing else matters
Never cared for what they do
Never cared for what they know
But I know

So close no matter how far
Couldn't be much more from the heart
Forever trusting who we are
And nothing else matters
Never cared for what they do
Never cared for what they know
But I know

Never opened myself this way
Life is ours, we live it our way
All these words I don't just say

Trust I seek and I find in you
Every day for us something new
Open mind for a different view
And nothing else matters
Never cared for what they say
Never cared for games they play
Never cared for what they do
Never cared for what they know
And I know

So close no matter how far
Couldn't be much more from the heart
Forever trusting who we are
No nothing else matters



Nic Innego Się Nie Liczy

Jesteśmy sobie tak bliscy
Niezależnie od tego, jaka odległość nas dzieli
Nasze serca nie mogą już sobie więcej ofiarować
Ufać będziemy sobie zawsze
I nic innego się nie liczy

Nigdy nie otwierałem się w ten sposób
Ale to przecież my decydujemy jak chcemy przeżyć życie
Tego wszystkiego nie mówię ot tak sobie
Nic innego się nie liczy

Szukam ufności i znajduję ją w tobie
Każdy dzień odkrywa dla nas coś nowego
Umysły nasze są otwarte na odmienny punkt widzenia
I nic innego się nie liczy

Nigdy nie dbałem o to, co oni robią
I nie dbałem o to co wiedzą
Bo wiem, że

Jesteśmy sobie tak bliscy
Niezależnie od tego, jaka odległość nas dzieli
Nasze serca nie mogą już sobie więcej ofiarować
Ufać będziemy sobie zawsze
I nic innego się nie liczy

Nigdy nie dbałem o to, co oni robią
I nie dbałem o to co wiedzą
Bo wiem, że

Nigdy nie otwierałem się w ten sposób
Ale to przecież my decydujemy jak chcemy przeżyć życie
Tego wszystkiego nie mówię ot tak sobie
Szukam ufności i znajduję ją w tobie...

Nigdy nie dbałem o to, co oni mówią
Nigdy nie dbałem o to, w co grają
Nigdy nie dbałem o to, co robią
I nie dbałem o to co wiedzą

Bo wiem, że Jesteśmy sobie tak bliscy


[x] To już dziś...
[x] niedziela, 12 lutego 2006
[x] 10:21:18
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [0]

Jest niedziela. Dziś jest moja Studniówka. Jeszcze nie denerwuję się tak bardzo, ale jak się znam to już niedługo będę się trzęsła i głowę będzie mi ból rozrywać. Pomyśleć, że Ravsuke_san ma po mnie przyjechać... Przecież ja ataku serca dostanę... Przez całą noc będę mogła słuchać jego głosu... patrzeć w jego oczy... widzieć jego uśmiech... Księżyc, który zawsze czuwał nad moimi sennymi marzeniami, teraz będzie świadkiem spełniania się moich pragnień. Srebrny Książe Nocy oświetli ten świat swym blaskiem i otoczy opieką dwa najważniejsze Istnienia - Ravsuke_san i Darichi_san. Czyż to nie piękne? :) Ludzie! Jak to wszystko sie potoczy? Ciekawe czy gdyby Czuwający chodził nadal do Kościoła na 7.00, to zaprosiłabym sa Studniówkę jego, czy Strażnika? Wydaje mi się, że wtedy zapytałabym Darichi_san. Dlaczego? Bo Ravsuke_san jest trochę przerażający. Kiedy się nie uśmiecha, tylko ma poważną twarz... można się bać. Wierzcie mi. Ten wzrok - niesamowity, tajemniczy, przenikliwy... -potrafi zatrzymać bicie serca. A ten uśmiech - cudowny, piękny... -, głos - męski lecz delikatny... - i ta niesamowita blizna :) Darichi_san jest równie wspaniały lecz tak dawno go nie widziałam, że nie chcę się rozkleić...
[x] Jak to możliwe?
[x] wtorek, 7 lutego 2006
[x] 18:24:22
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [0]

Ide na Studniówkę z Ravsuke_san. To już wszyscy wiedzą, ale do mnie powoli zaczyna docierać co jest grane. Dopiero teraz mój mózg przeanalizował część informacji. Ja idę na Studniówkę ze Strażnikiem! Chłopakiem, którego od ok. 3 lat obserwowałam z daleka... Któremu się zawsze uważnie przyglądałam... Idę z moim odwiecznym Ideałem! Nigdy nie zapomnę pewnych momentów mojego życia, z Nim związanych... 12 października 2003 roku pierwszy raz widziałam Strażnika wychodzącego z Kościoła. Wyglądał niesamowicie! Pierwsze wrażenie to - "przecież to nie chłopak, tylko mężczyzna!". Byłam w szoku cały dzień. Nigdy wcześniej nie widziałam kogoś o takim majestacie, dumie... przypominał mi baśniowego władcę. Dlaczego? W baśniach król jest ideałem, który zadziwia ludzi swoją wielkością. Nie wiem czy to pojmujecie, ale kiedyś może to jeszcze wytłumaczę. Wracając do tematu... To było piękne! Narazie to tyle wspomnień tego typu. Powinnam raczej napisać jak zaczęła się cała ta moja mania. Więc tak... Kiedy już stałam się chrześcijanką sercem, a nie tylko na papierze... No tak, ale kto tu wie co ja bredzę... Od czego zacząć? Moi rodzice nigdy nie chodzili ze mną do Kościoła, nie mówili o wierze, o Bogu... Tym samym ja nie miałam nikogo, kto nauczył by mnie czym jest wiara. Z tego wszystkiego wyszła mieszanka typu - Chrześcijanka, ale nie wierząca. W gimnazjum moje zafascynowanie Japonią poddało mi pomysł przejścia na buddyzm. Nie widziałam sensu w mojej religii, wszystko było dla mnie czymś absurdalnym. Pojawiały się pytania, lecz nie miałam na nie odpowiedzi. Kiedy już o mały włos nie stałam się buddystką, przyszedł czas bieżmowania. Uważałam, że to głupie, ale dla świętego spokoju postanowiłam jakoś się przecisnąć przez pytania księdza. I udało się! Zaraz po bieżmowaniu doszło do mojego nawrócenia. Wiem, że brzmi to dziwnie, ale tak właśnie było. Dostrzegłam to co do tej pory było dla mnie ukryte. Zrozumiałam, że Bóg zawsze się o mnie troszczył i, że zależało Mu na mojej duszy. Zanim przyszłam na świat On miał wobec mnie jakieś plany. Moja mama miała problemy z zajściem w ciąże. Będąc już brzemienną przez 7 miesięcy leżała w szpitalu i ciągle wymiotowała. Mogła poronić i bardzo możliwe było, że tak się stanie. W szpitalu była zakonnica, która obiecała mojej mamie, iż będzie się modlić za dziecko w łonie matki. Zakonnica poprosiła by nadać niemowlęciu imię Karolina, jeśli będzie to dziewczynka. I tak też miało się stać. Dziecko się urodziło! Moja mama nadała mu imię Karolina - to byłam ja. Tak więc Bóg chciał mnie mieć na tym świecie. Ja zaczęłam odchodzić do Niego i On widząc to zesłał mi dwa Anioły. One sprawiły, że się nawróciłam i uwierzyłam całym sercem. Tak więć po tym cudzie - że tak to nazwę - zaczęłam chodzić do Kościoła (codziennie) itp. Pewnego dnia zauważyłam na mszy dwóch chłopaków. Jeden z nich był wysokim blondynem o niebieskich oczach - najpiękniejszych jakie widziałam -, drugi zaś miał czarne włosy i ciemne oczy. Zafascynowali mnie. Zaczęłam się im przyglądać. Powoli stali się oni moją pasją. Stanowili natchnienie do pisania mojej książki. By nie stracić marzeń jako lektorzy, byli oni dla mnie Białym i Czarnym Magiem. Jako chłopcy poza Kościałem stali się... nie powiem jak na nich mówię :) Dla potrzeb tego świata nadałam im japońskie imiona (Ravsuke_san - blondyn i Darichi_san - czarny) oraz określenia typu Strażnik i Czuwający. Oni dwaj stali się Ideałami mojego życia. Zawsze byli dla mnie kimś niedostępnym, kogo mogłam tylko podziwiać z daleka... Aż tu nagle impuls sprawił, że na Studniówkę idę z jednym z nich. Mało tego uświadomiałm sobie czym była moja pasja w stosunku do nich, a w szczególności do Ravsuke_san. Teraz sama już nie wiem jak to jest możliwe, że moje życie stało się częścią marzeń i moich książek. To co było tylko fikcją teraz jest prawdą. Sama nie wiem jak to możliwe, ale tak właśnie jest...
[x] Nadszedł dzień pierwszej próby
[x] niedziela, 5 lutego 2006
[x] 10:51:01
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [0]

Wczoraj miałam się spotkać z Ravsuke_san w takiej jednej knajpce. I doszło do spotkania... Denerwowałam się strasznie. W domu ok. 17.00 zaczęła mnie boleć głowa (z nerwów) i musiałam wziąć sobie Ibuprom. Dawno już się tak nie stresowałam. Ze Strażnikiem miałam się spotkać ok. 20.15. Było niesamowicie! On jest wspaniały :) Dokładnie taki jak na gg. Ja raczej byłam milcząca. Ciężko jest mi pisać tu cokolwiek, bo pewnych rzeczy nie da się opisać. Mimo wszystko było super :) Te oczy... uśmiech... ten głos... Myślałam, że tego nie przeżyję. Ravsuke_san odprowadził mnie pod sam dom. Kiedy przypominam sobie jego dłonie, gdy bawił się szklanką i rurką... Ta malutka blizna na policzku... Miałam do Niego pytania co do tego, lecz nie starczyło mi odwagi, by się odezwać. Mam nadzieję, że na Studniówce już będę bardziej pewna siebie... Chociaż sama nie wiem. Gdybym tylko miała więcej odwagi... Zamieszczam tu tekst pieśni, którą śpiewano dziś w Kościele. Jest piękna i mam pewne wspomnienia z nią związane :)

Chcę być Twoim ziarnem (Mała Droga)
Chcę być Twoim ziarnem, abyś mnie starł, - chcę być Twoim chlebem, abyś
łamał mnie, - chcę być winnym gronem, abyś mnie wytłoczył, - chcę być Twą oliwką, abyś zmiażdżył mnie!
Im ja będę mniejszy, Ty będziesz większy, - taki mały będę kochał
Ciebie! - Gdy ja będę niczym, Ty będziesz wszystkim, - chcę miłością
stać się w Twoim sercu! - Odpocznij we mnie Umiłowany mój, - moja
miłości, moje wszystko! - Odpocznij we mnie, mój Ukochany, - wejdę
w zmartwychwstanie nie spostrzegłszy śmierci.

[x] Mam zły dzień...
[x] piątek, 3 lutego 2006
[x] 15:30:36
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [0]

Wszystko było dobrze, ale wystarczyło wrócić do domu, by szlag trafił cały dzień. Mama mnie zdenerwowała, tata zaczął wygłaszać swoje referaty na temat odchudzania i wrócił mój głupi brat ;( . Nic tylko się załamać! O co chodzi z tatą? W domu wszyscy myślą, że ja jakąś dietę stosuję. Od ok. 2 miesięcy na śniadanie jem tylko kanapkę z srekiem topionym. Nie jadam mięsa, szynki, ani nic w tym stylu. Kiedy się mnie pytają w domu co mi kupić do jedzenia, ja mówię tylko serek - Hochland z ziołami lub naturalny. Nie wiem czego oni ode mnie chcą. Moje dziwne jedzenie zaczęło się tak jakoś po odstawieniu tabletek na żołądek, z którym miałam kłopoty. Ale do moich rodziców to nie dociera! Mało tego do Studniówki został ok. tydzień... Kiedy o tym myślę, jestem przerażona. Czy gdybym miała jeszcze raz zapraszać Ravsuke_san, to zrobiłabym to po raz kolejny? Szczerze mówiąc, nie wiem. To była chwilowa odwaga i impuls, nad którym nie mogłam zapanować. Nie, że nie chcę z Nim iść, bo jest... sama nie wiem jak jest... Boję się jak nic! To jest problem. W czym tkwi mój problem? Jestem jaka jestem. Czyli nie najładniejsza i nie najchudsza... Od małego miałam kompleksy i tak mi zostało. Najchętniej ubieram się jak chłopak, a nie w jakieś tam ubrania, które pokazują moim zdaniem za wiele. Na filozofii wczoraj był wykładzik o Freud`zie. On sądził, że to dzieciństwo kształtuje charakter człowieka i ma wpływ na jego późniejsze życie. Gdy profesorka mówiła o tym wszystkim, ja zaczęłam analizować swoją przeszłość. Czyli to co przeżyłam jako dziecko - poniżenie, samotność... wszystko to sprawiło, że jestem teraz zakompleksioną dziewczyną, która kiedy już się odważy na jakiś czyn, to później przez całe miesiące sądzi, że ludzie się z niej śmieją? Taka jest prawda. Moja lekarka - domyślcie się jaka... - mówiła, że takie udręczanie się świadczy o egoiźmie, czy coś tak. Bardzo mnie to wtedy poruszyło, bo nigdy tak o tym nie myślałam. Pani doktor opowiedziała mi pewną historię jako przykład takiego zachowania. Tylko, że ciężko jest się zmienić. Mój problem tkwi w tym jakie było moje dzieciństwo. Tak uznali lekarze. Jestem człowiekiem nerwowym - zbyt nerwowym - i dlatego musiałam zacząć leczenie specjalistyczne. Do niedawna brałam tabletki na uspokojenie, lecz Strażnik dał mi do zrozumienia, że powinnam z tym skończyć. Od teraz już nie zażywam nic na nerwy. Im bliżej do Studniówki tym bardziej jestem nerwowa, ale nie mam zamiaru wracać do lekarstw. Gdyby nie Ravsuke_san wszystko byłoby inaczej. Teraz już nie leczę się u żadnych lekarzy. Szczerze mówiąc to jedna lekarka uznała, że teraz powinnam się leczyć u drugiej, a ta jako, iż była młoda i się nie znała za bardzo, doszła do wniosku, że jakoś sobie radzę i nie muszę się więcej leczyć. Wiem, że trachę to skomplikowałam, ale co tam :) Piszę to wszystko, bo nie mam z kim rozmawiać, a poza tym ja nigdy nie miałam kogoś, kto zawsze byłby przy mnie i komu mogłabym się wyżalić. Zawsze wszystko ograniczało się do pisania pamiętnika, lecz i pamiętnikom nie można do końca ufać. Kiedyś moje notatki były czytane przez tatę i brata. Zrobiłam taką awanturę o to w domu, że mama dla świętego spokoju upaniała i tatę, i brata. Mimo wszystko nie mam pewności, czy to co piszę jest bezpieczne. Dlatego stosuję szyfry i przenośnie. Nawet na tym blogu nie piszę wszystkiego. Jest tu dużo niedomówień itp. Powinnam jeszcze napisać o mojej przeszłości... Tak więc, jako dziecko miałam tylko jedną kuzynkę - Agashi_san. Z czasem wszystko zaczęło się kręcić wokół takiej jednej starszej kuzynki. Ona miała walnięte pomysły i jako, że była starsza inni ją podziwiali. Ja (już mi to w nawyk weszło) byłam inna. Nie bawiły mnie niektóre pomysły tej kuzynki. Ona uwielbiała bawić się w jakieś głupie zabawy typu "Miss", a ja tego nie cierpiałam. Czasami bawiłam się z dziewczynami z obowiązku, bo jak inaczej mogę to nazwać. Paula - kuzynka, o ktorej tu piszę (Paulina) - zauważyła, że nie pasuję do jej paczki. Zaczęły się prześladowania. Byłam odrzuconym dzieckiem rodziny Łagoszów. Dlaczego Łagoszów? Bo tak nazywa się moja babcia i mój dziadek, a wszystko kręci się wokół tej rodziny. Wracając do sprawy... Byłam przezywana i gnębiona. Tylko, że nikogo to nie obchodziło. Nikt nie zwracał uwagi na to, że kręcę się sama po podwórku, że inni bawią się beze mnie. Tak było przez wiele lat, kilaknaście lat. Kiedy poszłam do szkoły spotkało mnie coś podobnego. Zawsze byłam chora, więc często nie było mnie w szkole. Później doszły jeszcze do tego sanatoria. Normalne jest to, że dziecko nie pojmuje wszystkiego i stałam się w klasie dziwolągiem. Nikogo nie miałam, trzymałam się sama. W gimnazjum doczepiono się moich zainteresowań i uważano za klasowe dziecko. I nadal byłam inna. Przez kilkanaście lat byłam sama i nielubiana. Z czasem stałam się zamknięta w sobie, nieśmiała i żyłam w swoim świecie. Odizolowałam się od ludzi i zaczęłam się ich bać. To właśnie dlatego jestem teraz taka, a nie inna. Boję się co powiedzą o mnie ludzie, co pomyślą. Doszło do tego, że zaczęłam nienawidzić rodzaju ludzkiego. Dopiero teraz zaczynam dostrzegać wielkość człowieka. To dzięki Ravsuke_san, który uważa się za człowieka. Jednak to już temat na osobną notkę...


Se7en - Hikari

*******
layout by Kirhan_san

♥ Our Promise ♥

- Guest Book -
- Read . Write -


- Promise -


- Forever -

- About -
GG: 6211700



- Characters -

- Past -
2006
styczeń (3)
luty (7)
marzec (7)
kwiecień (7)
maj (15)
czerwiec (11)
lipiec (7)
sierpien (7)
wrzesień (5)
październik (1)
listopad (2)
grudzień (2)

2007
styczeń (2)
luty (2)
marzec (1)
kwiecień (1)
maj (1)
sierpien (1)

2008
kwiecień (1)
czerwiec (1)




#1 Fushigi Yuugi
Vol. 1
Vol. 2
Vol. 3
Vol. 4
#2 Fushigi Yuugi
Vol. 5
Vol. 6
Vol. 7
Fyshigi Yuugi Special
Odnaleźć Św. Graal
Randka w ciemno (czyli...)

Gakuen Heaven
Prolog

~Iwai x Shinomiya~
Chapter 1
Chapter 2
Chapter 3
Chapter 4
Chapter 5
Chapter 6

~Matsuoka x Yoshizumi~
Chapter 1
Chapter 2
Chapter 3

~Kaoru x Omi~
Chapter 1

- Links -


- Friends -





- Clubs -



- Fanlisting -

I Love You, I'll Kill You [Seishirou/Subaru]









Shihoudani Yuujirou || Kouno Tooru