[x] Yami no Matsuei
[x] poniedziałek, 29 maja 2006
[x] 21:18:04
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [1]
Zakochałam się w tym anime! Piękna kreska, wspaniała fabuła, pełno bishenonów (to jest tu najmniej ważne). Coś pięknego po prostu. Anime ma 13 odcinków. Ja oglądałam 11 i nie mogę przeboleć tego, że nigdzie nie mogę znaleźć tych dwóch ostatnich. Na prawdę niesamowity tytuł. Jest tu kryminał, psychologia, okultyzm, miłość... Nie przeżyję tych 2 odcinków!! ;( I to w dodatku tych ostatnich, gdzie wszystko zostaje wytłumaczone! Zamieszczam tu fotki postaci, by przybliżyć wam ten cudowny tytuł.
Tsuzuki Asato
Hisoka Kurosaki
Tatsumi Seiichirou
Watari Yutaka
Muraki Kazutaka
[x] No i jest niedziela.
[x] niedziela, 28 maja 2006
[x] 19:08:20
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [0]
Jeśli ktoś myślał, że znów będę w dobrym humorze i po raz kolejny będę ubolewać nad krwotokiem... to się mylił. Mam kiepski, nudny dzień. No, nie powiem w Kościele był Ravsuke_san, musiał nieść Krzyż (kawaii ^^), czytał wszystkie czytania i modlitwe powszechną, służył przy Komunii, trzymał patenę (u mnie!!!!). No, ok myślałam, że umrę kiedy sie okazało, że trzyma patenę tam gdzie ja mam iść do Komunii. Pierwsza myśl była: "Kto to wymyślił?!", ale później tylko zachwyt na twarzy ^^ . Serce to mi stanęło i zaczęło być dopiero gdy odchodziłam od Ołtarza. Muszę się oduczyć przygryzania warg (z prawej strony) zawsze gdy Rav_san idzie przez Kościół. Kiedyś zostanę bez połowy wargi, jeśli coś z tym nie zrobię ^^" . Ale to już od dawna mam taki myk. Cały tydzień w domu, czekając na to by znów widzieć Strażnika... Ehh... Będzie ciężko. Wczoraj rozmawiałam z nim na gg. Głupka ze mnie robił! Nie podaje szczegółów jak zwykle :) . Myślałam, że mi serducho wysiądzie kiedy napisał do mnie "dziecinko" (odnosił się do tego, że jestem Duże Dziecko - pozwolę sobie sprostować). Jak to zabrzmiało... Ludzie, O.K., krwotok był tak blisko, że szok! No, albo jak wysłałam mu buźkę z językiem (czyt. :P), a On na to, żebym go nie zaśliniła... Już mu miałam pisać, że skoro nie poślizgnął się na mojej ślinie do tej pory to oznacza to, iż umiem zapanować nad moimi śliniankami. No, pewnie nie zawsze, ale zazwyczaj brodę mam suchą - zazwyczaj ^^" . On potrafi mnie rozbawić i sprawić, że mam dobry dzień. Ale dziś Go już nie ma :( . Nie wiem gdzie jest, co robi... No, tak. A co mnie to obchodzi... Szkoda tylko, że nie mogę z Nim jechać nad morze. A, no, tak. Ja tu jeszcze nie napisałam, że szlag trafił mój wyjazd. No, więc piszę. Szlag trafił mój wyjazd nad morze! Dlaczego? No comments po prostu. Gdyby tak Rav_san załatwił sobie urlop... skombinował jakiś nocleg nad morzem i nie miał z kim jechać - no, i żeby jeszcze zaproponował mi wyjazd z Nim... (*sprośny uśmieszek*) *///* - żartuję z tym uśmieszkiem. Od razu bym się zaczęła pakować ^^ . Mama pewnie by mi pozwoliła. Ona ufa Strażnikowi - zupełnie jak ja (*myśli co jest grane*) . Ehh... spędzić pewnien czas z Nim, nad morzem... Coś pięknego! Ale mało realnego. Zamieszczę tu taki śliczniutki rysuneczek z Łowcy Dusz (anime i manga). Jest na nim Yozen - Yiang - Toe. Przypomina mi On Ravsuke_san, bo jest równie tajemniczy. Kawaii po prostu *,* .
[x] O Mutantach conieco...
[x] poniedziałek, 22 maja 2006
[x] 15:44:59
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [1]
Rozmawiałam dziś z tatą na temat genetycznie modyfikowanej żywności. Kiedy rozmowa weszła na tor Mutantów takat uznał, że on myśli jak normalny człowiek, a nie jak "dziwnoludź" - uznam to za komplement. Jeśli się nad tym zastanowić (nad genetyką, a nie dziwnoludźmi) to przecież nawet moje dzieci (o ile będę je mieć) będą mogły żyć w świecie gdzie nietolerancja rasowa to już przeszłość, bo teraz to Mutanci są "tymi złymi". Już to widzę. Istoty, powstałe na skutek błędów w badaniach genetycznych, walczą o prawa równe z ludzkimi. Jedni tworzą organizacje podziemne, które chcą obalić ludzi i zemścić się za badania jakim ich poddawano. Inni pragną żyć w zgodzie z ludzką rasą, zaś jeszcze inni ... sama już nie wiem. Niektórym może się to wydawać bajką, ale... Naukowcy tworzą mutanta - błąd, wypadek przy pracy -, uznają go za ciekawy okaz, który uchroni ich przed kolejnymi pomyłkami, a może nawet pomoże stworzyć armię, tanią siłę roboczą, niewolników? Istota poddana zostaje licznym badaniom. Ludzie chcą sprawdzić jej zdolność do rozmnażania się. Tworzą kolejnego Mutanta, lub też pojawia się kolejny "błąd w pracy". Istoty okazują się być bardziej rozumne niż człowiek przypuszczał. Uwalniają się spod kontroli ludzi. Oto początek nowej ery, nowej cywilizacji. Nie mamy pewności czy już do tego nie doszło, czy nie dochodzi, lub czy nie dojdzie. Przecież ludzie nie chwalą się swoimi pomyłkami. Głośno jest tylko o sukcesach. Nawet moja kochana Japonia ma w swej historii kilka czarnych kart. Ale czasami lepiej o tym nie mówić. To mogłoby zaszkodzić państwu, jego polityce między narodowej itd. Zazwyczaj znamy tylko suche fakty. Nikt nie mówi nam szczegółowo o tym co się działo lub dzieje. Znamy liczbę zabitych, ale nie dokładne ich dane - kim byli, jak wyglądało ich życie - i kim byli zabójcy. Kiedy to co teraz uznawane jest jeszcze za bajkę dla dzieci stanie się prawdą ludzie zaczną pytać jedni drugich: "Kiedy do tego doszło?", "Jak to możliwe, przecież nic o tym nie mówiono?" itd. Tylko, że oni sami owinni znać odpowiedzi na te pytania. Człowiek bawi się w Boga. To ma miejsce już od lat - Wieża Babel, Titanic (przecież mówiono, że nawet Bóg go nie zniszczy). Religia jest tematem kontrowersyjnym. Zarówno pod względem samej wiary, jak i szyfru Biblii, postaci Biblijnych itp. Tyle ciekawych tematów, a tak niewielu ludzi, którzy by się tym zainteresowali. Ale prawdą jest, iż Bóg nie zostawia świata samemu sobie. Nie unikniemy ogarniającej świat fali przemocy, zaniku człowieczeństwa, ale nigdy nie jesteśmy sami. Mimo wszystko to my tworzymy świat, to my nim kierujemy - światem ludzi, a nie tym co stworzył Bóg by było Jego. Uznałam, że warto napisać tu kilka słów na temat Mutantów, bo przecież naukowcy wszczepiają zwierzętom ludzkie DNA. Kiedyś cząstaka kodu DNA człowieka w ciele zwierzęcia ulegnie ewolucji i mutacji. Wtedy też powstanie nowa istota. Wtedy też niektórzy z was przypomną sobie moje słowa.
[x] Niedziela - dobrze, że krwotoku nie dostałam =D~
[x] niedziela, 21 maja 2006
[x] 10:33:25
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [0]
Tak, wiem. Dla was to nie nowość - jest niedziela. Kurcze! Myślałam, że umrę dziś kiedy szłam do Kościoła i wracałam z niego. Dlaczego? Idę sobie jak zawsze, a tu przyjechał Ravsuke_san. Patrze, a On ma na sobie: jasne buty, jasne spodnie (od garnituru) i jasną koszulę (wyciągniętą ze spodni, z krótkim rękawem). Wyglądał KAWAII *,* . Coś pięknego po prostu ^^ . Myślałam, że zaraz mi się krew z nosa puści, bo tak mi ciśnienie podskoczyło ;) . Dobrze, że mam niskie bo przecież bym całe ubranie zakrwawiła :) . Jak słowo daję! Wyglądał totalnie SWEET ^^ . Gdybym była w anime to krwotok miałabym gwarantowany ;) . Kurcze!!!! Coś pięknego, no! SÜSS, SÜSS, SÜSS!! Ludzie!!! Zaraz mi serce stanie! ;) . Przykro mi, ale musicie ścierpieć to moje zachwycanie się tym Przecudnym Bishonenikiem ^^ . O, tak! Określenie "bishonen" świtnie do Niego pasuje, a jeszcze dodać do tego "kawaii" ^///^ . Oj, oj, oj... Chyba mi się coś z główką dzieje ^^". No, ale przecież to już od lat :) . Umieram! To był widoczek!!! Ja chcę jeszcze raz! =D~ NIEEEE!!! Ślinie się i klawiaturę zalewam! Kurcze, zaraz działać przestanie jak tak dalej pójdzie. Myszka to już pływa po tym ślinotoku ;) . Ohh... Ehh... Uhh... Hehe... Krótko mówiąc Otaku - Karolcia (Karola - tak On na mnie mówi ^^) - znalazła sobie typowo Mangowy Obiekt Westchnień w Realu. O-O Hmm... rzecz prawdopodobnie niemożliwa, a jednak się zdarza. Tak mi się wydaje, że u ludzi mojego pokroju (czyt. Paczka from Jurków) take rzeczy są czymś naturalnym. O, tak! Agashi_san szuka swojego ideału (powoli, ale kiedyś go znajdzie ^^), Asitaka już pisze z Cukiereczkiem smsy (moja szkoła ^^), Mariosu_chan szaleje za kolegą z pracy swojego taty ( [*] ) - Tirówką, Kathashii coś tak niepewnie kręci z Baletnicą, Rokshii sama nie wiem (trzeba ją przekabacić na nasz styl, czyli Duże Dzieci ^^" ). Ehh... Paczka pierwsza klasa. Są wakacje więc tylko czekać, aż dziewczyny też będą je mieć i Czchów jest nasz! Jurków też, tylko trzeba będzie pewnie Kornasia zwerbować. Hihi... Teraz to już nie będzie to samo co w tamtym roku, czy też kilka lat temu. Jak to było w "Motomyszach z Marsa": "Niech gra muzyka i gaz do dechy" ^^ . Ale mnie nastawił z rana widok Ravsuke_san ubranego na jasno... Zaraz się rozmarzę... Jak On cudnie tak wygląda!! Wdech... Wydech... Spokojnie Karolciu... Wdech... Wydech... O.K. Chyba jeszcze nie dostałam zawału, krew też mi nie cieknie - jest dobrze. Ale kiedy sobie przypomnę ten widok... AAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!! Zaraz dostanę krwotoku! Już czuję jak mi krew pulsuje! Wdech... Wydech... Wdech....
[x] Kolejny dzień z cyklu "mam doła"
[x] sobota, 20 maja 2006
[x] 18:36:47
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [0]
No, i ... no, i nic. Już prawie od miesiąca mam doła. Tylko czasami mi to przechodzi. Cud, że moja depresja już jakoś ustała, ale jak znam życie to powróci. Dziś zaczęłam się zastanawiać nad tym jaka jestem... I doszłam do wniosku, że nijaka. Jest we mnie tysiąc sprzeczności. Niby katoliczka (i to niezła), a jednak interesuję się magią. Niby spokojna i cicha, a wariatka, uśmiechnięta jakich mało. Niby dziecko, a osoba bardzo dorosła. Wszystko przez to, że odebrano mi dzieciństwo. Zamiast się bawić i śmiać ja siedziałam sama i zamknięta w sobie. Teraz równocześnie przeżywam dzieciństwo i lata młodości. I tu jest problem. Jestem "ni tym, ni owym" jak Piotruś Pan. On nie był ani dzieckiem, ani ptakiem. Hmm... Po raz kolejny mam zastój natchnienia. Moje książki stanęły w miejscu, wiersze, rysunki - wszystko. Albo znajdę sobie nowe zainteresowania (kolejne), albo będzie kiepsko. Mangi jak stanęły w miejscu tak stoją i nie ma co czytać i czym się zachwycać. Ehh... ciężko będzie się z tego pozbierać, oj ciężko.
[x] Liczę dni do wyjazdu... :)
[x] sobota, 20 maja 2006
[x] 14:15:20
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [0]
Jest sobota i chyba powinnam coś napisać... No, tak. Nie powinnam, a raczej chcę :) . Zacznę od "Czarodziejek". Dziś był drugi odcinek. Piper zastanawiała się nad tym czy jako czarownica jest zła, czy nie. Okazało się, iż jest dobra. Mimo, że jest czarownicą, jest kimś dobrym. Moc jaką posiada jest darem, a ona pomaga ludziom poprzez swoje umiejętności. Uff... Dobrze, że rozwiązała ten problem jeszcze w tym odcinku. Podsumowanie matury to: nie było, aż tak źle (za to biologia to załamka). Teraz tylko czekać na wyjazd. Buu... Będę tęsknić ;( . Za Brzeskiem... za - wiecie kim, a jak nie to cóż, tak bywa ;) . Ostatnio mam manię J*pop`u. Ściągam sobie piosenki na kompa i... Ludzie, to jest wspaniałe! :D Jak ja uwielbiam Japonię :] . Inna sprawa to... Ścięłam włosy. Są tylko trochę dłuższe niż określenie "do ramion". Najgorsze jest to, że wyglądam jak pajac! :( Kręcą się na wszystkie strony i przypominają jakiś kiepski pióropusz :( . Coś strasznego! Jak ja się teraz ludziom pokaże? Tak jest kiedy słucha się mamy :( . Zachciało się jej wybierać mi fryzurę i teraz mam... ;( NIE!!!!!!!!! Co ja teraz zrobię? Najlepiej zgolę się na łyso... Może jeśli je przefarbuję to coś się zmieni, bo jak na razie to umieram! Ludzie, dość, że zawsze idiotę przypominam to teraz to już nawet idiotą mnie nazwać nie można! Mam nauczkę! Nigdy więcej nie zgadzać się na głupie pomysły mamy! Mamuśki takie już są. Nawet jeśli chcę dobrze, to będzie źle. Powinnam się tego nauczyć już dawno... Ehh, jak ktoś jest taki głupi jak ja to uczy się powoli! Nic tylko wykupić sobie miejscówkę na cmentarzu!
[x] Księga Henocha, miłość, ból...
[x] wtorek, 16 maja 2006
[x] 19:00:47
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [0]
Tak, tak... Chciałam poruszyć dziś właśnie ten temat. Księga ta jest częścią "Apokryfów Pisma Świętego" (cokolwiek to zanaczy). Opowiada historię upadku Aniołów. Otóż Pan nie pozwolił Aniołom obcować z ziemskimi kobietami. Byli jednak tacy, którzy nie posłuchali zakazu. Oni też zeszli na ziemię i współżyli z córami ziemi. Te zaś wydały na świat gigantów. Giganci zaczęli zabijać ludzi i zjadać ich, a także grzeszyli przeciw wszelkim stworzeniom Boga. Nieposłuszni aniołowie nauczyli ludzi wyrabiać miecze, walczyć itp. Krzyk umierających ludzi doszedł do Nieba. Czterej Wielcy Aniołowie wstawili się za ludźmi. Pan ukarał grzesznych czuwających i zaprowadził pokój na ziemi. Część z was pewnie wie dlaczego przytaczam tu tę opowieść inni zaś nie. Kiedyś wam to wytłumaczę. Chcę jednak poruszyć jeszcze inny temat. Dlaczego człowiek choć świadomy tego co jest dla niego nie osiągalne, płacze gdy nadejdzie chwila gdy nieuniknione wypełnia się? Czyli, dlaczego tak bardzo boli kiedy uświadamiamy sobie ograniczenia naszej ludzkiej natury? Wiem, że nie rozumiecie o co mi chodzi. Pomyślcie, dobrze wiecie, iż jesteście tylko ludzmi. Wiecie jak bardzo ograniczone są wasze umiejętnosci, a jednak gdy wypełnia się nieuniknione mówicie: "Panie, tak dobrze wiedziałem, iż nie było to w moim zasięgu. Dlaczego więc tak boli, kiedy już dzieje się to co przewidziałem?". Czasami chciałoby się by serce znów pokrył lód. By nic nie bolało, by nic już nie czuć. A jednak jakże pusto byłoby nam bez tych uczuć. A śmierć? Co kiedy się na nią czeka, lecz nie chce się by przyszła, bo ma się po co żyć - tylko, że to boli? Życie to szczęście... Tak, mimo bólu i cierpień jest wielkim szczęściem. Hmm... A jednak wydaje się być takie przerażające... W książce "Piąta góra" Paulo Coelho, pisze, iż należy nadać sobie nowe imię, w zależności od tego co chcemy osiągnąć. Moje imię brzmiałoby chyba "Der Engel Buch", czyli coś w stylu "Księga Anioła". Dlaczego? Bo pragnę zostać pisarką, a większość moich powieści opiera się o tematy pokrewne sobie. Wszystko posiada wątki fantastyczne. Cóż, w końcu w takim świecie się wychowałam... Kiedyś ludzie docenią to co piszę. Ktoś dostrzeże w tym cząstkę mnie i mojego życia. Odnajdzie smutki, marzenia, skryte pragnienia i uczucia. Wszystko to kryje się pod wieloma postaciami. Zobaczycie, że marzenia się spełniają. W pewnej mandze trafiłam na takie stwierdzeni: "Dobro i zło, dzieło świętego i dzieło szatana - kto potrafi dać jasną definicję?", "Jeżeli to, co przeciwstawia się ustalonemu biegowi rzeczy jest dziełem szatana... ... to ja nie świętego, lecz szatana wybieram!". Może wam się to wydać kontrowersyjne, lecz chodzi tu o to, że nie stoi się po stronie tego co być musi, czy też powinno, ale dąży się od spełnienia marzeń - jakiekolwiek by one nie były. Mimo wszystko są zasady, których łamać nie wolno. Trzeba umieć dostrzec to wszystko. A co ja wybieram? Marzenia! Nie ich spełnienie, ale ich posiadanie. Aktualnie nie mam marzeń... Straciłam je... Tak, to prawda. Szablon z Aniołem (to jest Demon tak naprawdę - Seimaden się kłania), jest symbolem... hmm... utraconych marzeń. Seimaden opowiada historię władcy demonów, który zakochał się w pewnej dziewczynie. Jednak ona kochała innego. Dziewczyna zginęła i odrodziła się w innym świecie pozbawiona pamięci. Władca - Laures - rozkochał w sobie dziewczynę i dla niej chciał zrezygnować z tronu. Jednak jest też ktoś komu zależy na Lauresie do tego stopnia, iż jest gotów oddać za niego życie. Tetius - bo o nim mowa - przypomina Anioła (on jest na szablonie). Pragnie zabić Dziewczynę i chce by władca powrócił na tron. W tym celu wskrzesił Zardiego - potężnego byłego władcę demonów. Okazuje się, iż Zardi zakochał się w Tetiusie i chce zabić Lauresa. Nie rozumie dlaczego Teti tak bardzo kocha władcę, lecz nie pozwala na to by ten ranił anielskiego demona. To jest zarys tej historii. Jaki to ma związek ze mną? Mogę wcielić się zarówno w Tetiusa, który ponad życie kocha swego pana, a tekże w Zardiego, który to kocha Tetiego bez wzajemności i, który nie pozwala Lauresowi krzywdzić Tetiusa. Historia zawiła, ale piękna. Pokazuje jak wielkim uczuciem jest miłość i jak wiele można dla niej poświęcić. Zachęcam do zapoznania się z tym tytułem, bo na prawde warto. To chyba na tyle dziś... chyba ...
[x] Niedziela - plany na wakacje, wracają stare czasy...
[x] niedziela, 14 maja 2006
[x] 09:40:29
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [1]
Chcę wywyższać Imię Twe,
chcę zaśpiewać Tobie chwałę,
Panie dziś raduję się,
bo przyszedłeś by mnie zbawić.
Z nieba zstąpiłeś i chcesz prowadzić mnie.
Na krzyżu zmarłeś, by mój zapłacić dług,
Z grobu wstałeś i dziś nieba Królem
jesteś Ty.
Chcę wywyższać Imię Twe.
Tak, tak. Wy już wiecie co to jest (patrz w górę ^^). Tą pieśń śpiewano dziś w Kościele. Nie było Ravsuke_san!! Buu... Będę płakać... No, ale i tak źle się czułam i musiałam wyjść na dwór, więc nic dziwnego, że go nie było... Może kiedyś wam wytłumaczę o co chodzi ^^" . No, ale idąc dalej... Nie było Go, nie mam pojęcia dlaczego. Mimo wszystko powinnam jakoś to przeżyć - podkreślam JAKOŚ ! Co to ja jeszcze miałam pisać? Aha... Moja ciotka i wujek wyjeżdżają na wakacje na południe (mieszkają w Gdańsku) i chcą żeby ktoś był w domu (u nich oczywiście ^^). Tak więc ja i Agnieszka - Agashi_san - jedziemy do nich nad morze! Ludzie, ja tak kocham morze, a już od wieków tam nie byłam, więc jestem bardzo szczęśliwa. No, ale jak by nie było to nie jest wesoło... Dwa tygodnie bez Ravsuke_san, bez komputera, no i najgorsze to to, że ... Nie będzie mnie w Miłosierdziu nie tylko w niedzielę, ale i na Boże Ciało ;( !! W Gdańsku muszę być przed 7 czerwca i zostaje tam na dwa tygodnie, więc nie jest wesoło. Pamiętam te czasy kiedy to nawet do Jurkowa nie chciałam jechać, bo w niedzielę musiałam być w Kościele Miłosierdzia Bożego w Brzesku, a nie gdzie indziej. Teraz już nie ma wyjścia. Trzeba jechać i żyć... Naturalnie pocztówki będę wysyłać :) Strażnik ma już na samym wstępie najpiękniejszą i może jakąś fotke mu wyślę (żeby się z Nim troszeczkę podroczyć ^^ . Hehe... On będzie pracował, a ja i Agashi_san będziemy bawić się w najlepsze - wiem, że jestem trochę wredna ^^"). Jakoś to może przeżyję. Inna sprawa to: na Polsacie są "Czarodziejki"!! Wczoraj oglądałam pierwszy odcinek! Ja to uwielbiam. Dziewczyny są trzy (Aśka, ja i Agnieszka). Zawsze był problem z tym, która z nas jest kim. No, ale jeśli weźmiemy pod uwagę wiek to Aga jest Prue, ja - Piper, zaś Aśka (Asitaka) - Phoebe. Poza tym przecież Piper ma Anioła (Ravsuke_san) więc wiadome, że to ja muszę nią być ^^ , ale zawsze to o nią się kłóciłyśmy ^^" . Tak to już jest między kuzyneczkami o magicznych mocach :) Może to brzmi głupio, ale tak właśniej jest. Zarówno ja jak i moje kuzyneczki - Agashi_san oraz Asitaka mamy magiczną moc. O.K. Zaraz wszyscy uznacie, że jestem chora psychicznie, ale mówię prawdę. Nie ważne innym razem jeszcze wam o tym opowiem. Czy ja miałam jeszcze o czymś pisać? Hmm... Najwyżej dopiszę jeśli sobie coś przypomnę ^^
[x] Po polskim...
[x] piątek, 12 maja 2006
[x] 18:18:46
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [0]
Uff... Było ciężko, ale się udało. Moje prezentacja wyglądała jak "wielka improwizacja". Wczoraj było okropnie. Uczyłam się jej niemal cały dzień, a kiedy już umiałam i zasówałam z mówieniem tego wszystkiego jak głupia okazywało się, że nie wyrabiam się z tym w 15 min. Skracałam te wypociny tak długo, że straciłam wątek wszystkiego. Mimo wszystko i tak było za długo! Coś mi się w tym wszystkim nie podobało. Przecież chyba nie mam wrogów... hmm... chyba. W końcu nie wytrzymałam! Nalałam sobie do wanny gorącej wody + olejek zapachowy (w kulce ^^"), postawiłam 2 świeczki, włączyłam słabe światło i jakoś się odstresowałam. Nie obyło się też bez kilku łez, które przyniosły mi niezłą ulgę. Wszystkie złe czary poszły w zapomnienie ok. 22.00. Okazało się, iż własnie około tej godziny Ravsuke_san napisał mi na gg., iż życzy mi powodzenia... hmm... Ciekawe... bardzo ciekawe... Nie wiem jak to możliwe, ale tak było. No, i jakoś zdałam ten głupi polski ^^ . Pytania jakie mi zadawała komisja były całkiem proste, a ja mogłam miejscami poodpływać ^^ . No, nareszcie mam spokój - nie na długo, bo mnie czeka angielski, ale jak narazie mam troszkę spokoju. Chwała za to, że się mi udało! Ale jedno muszę przyznać: Stres jak nigdy, aż mnie głowa w domu bolała i nie obyło się bez tabletki. No, cóż a jednak życie toczy się dalej ^^"
[x] Biologia była okropna!!
[x] środa, 10 maja 2006
[x] 20:11:19
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [0]
Ludzie, biobogia była masakryczna! Skąd oni wzięli te wszystkie zadania? Nawet mój geniusz rodzinny (Agnieszka - Agashi_san) uznała, że proste to to nie było. Skoro Gusiaczek tak sądzi to coś musi być nie tak. Ludzie, ja już załamkę totalna przeżywam. Praca na mature z polskiego jakoś mi nie chce wejść do głowy jak należy, a jeszcze się kłaniają książki... Jeśli jakoś to przetrwam to na pewno o tym napiszę. Teraz strasznie bym chciała obudzić się w zupełnie innym świacie. Baśniowe Średniowiecze, o którym tak marzę... Wszystko tak piękne... Ehh... Tylko jak to zrobić? Prosze już od wieków o jakiś inny wymiar, a tu nic. Nie ukrywam, że są ważniejsze sprawy niż mój inny świat, ale nie zaszkodziłoby przecież... No, O.K. Koniec tego wzdychania. Trzeba jakoś żyć :) Cóż za optymizm... ciekawe skąd ja go mam... ?
[x] Matura to nie koniec świata? ... i ja to powiedziałam...?
[x] wtorek, 9 maja 2006
[x] 19:10:27
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [0]
No cóż. Mam cykora jak nic (to widać). Biologie jutro jakoś przeżyję, ale w piątek jest polski ustny... To będzie katastrofa! Musze zdać! To nie podlega dyskusji. Może gdyby nie Ravsuke_san nie liczyłaby się dla mnie ta głupia matura, ale skoro wiem jaki on jest... Musze zdać! Ludzie, jak ja się boję. Jak już widzieliście mam ostatnio nawyk zmieniania szabloników :) - boje się jak nic, ale uśmieszki stawiam! No, ale wracając do tematu... Ryo, już był i wróci, ale jak na razie mam Samuraja. On jest symbolem mojego strachu i chęci pokonania przeszkód, a także nadzieii i ciężkich chwil. Droga samuraja jest ciężka i dlatego wydaje mi się, iż ten szablon pasuje do mojej sytuacji aktualnej. Mam już przygotowane jeszcze inne szabloniki, ale o tym innym razem - kto wie czy nie po maturze :( Jakoś dam sobie radę! No, cóż. Muszę zdać! Choćby nie wiem co! Harakiri nie popełnię, ale nie mogę pozwolić sobie na oblanie matury! Tak jak samuraj daje z siebie wszystko, tak ja postaram się zdać za wszelką cenę. Trzeba jakoś żyć na tym świecie...
[x] Genetyka - trzeba się uczyć :(
[x] poniedziałek, 8 maja 2006
[x] 19:07:59
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [0]
Jak już zapewne zauważyliście uczę się teraz z genetyki (powtórka przed maturą z biolcy - to już w środę). Trafiłam w książce do biologii na stwierdzenie:
"W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że klonowanie zwierząt, na przykład ssaków, przeprowadza się następująco: trzeba pobrać komórkę jajową odpowiedniego gatunku, usunąć z niej jej materiał genetyczny (DNA), wprowadzić do niej jądro komórkowe z komórki organizmu, który ma być klonowany. Po tej manipulacji komórkę jajową wprowadza się do macicy tego samego gatunku i czeka, aż urodzi się zwierzę [...] Natura broni się przed takimi sposobami obchodzenia normalnego krzyżowania - w zależności od gatunku i laboratorium udaje się 1 próba na 100 (myszy) do 1 próby na 277 (owca [...]). Wytłumaczenie jest proste - choć w każdej komórce somatycznej ciała jest taki sam DNA, pewne obszary jej chromosomów są nieczynne. Powoduje to, że zarodki rozwijające się z komórek jajowych z jądrami komórek somatycznych nie rozwijają się prawidłowo i większość szybko ginie."
Nawet klony, którym udało się narodzić są często wadliwe. Teraz wyobraźcie sobie, że cały ten opis dotyczy człowieka lub np. was. W tej sytuacji nasówa mi się tylko jedo...
"Rdz 1
1 Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.
2 Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami
3 Wtedy Bóg rzekł: "Niechaj się stanie światłość!" I stała się światłość.
4 Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności.
5 I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą I tak upłynął wieczór i poranek - dzień pierwszy
6 A potem Bóg rzekł: "Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich!"
7 Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało,
8 Bóg nazwał to sklepienie niebem I tak upłynął wieczór i poranek - dzień drugi
9 A potem Bóg rzekł: "Niechaj zbiorą się wody spod nieba w jedno miejsce i niech się ukaże powierzchnia sucha!" A gdy tak się stało,
10 Bóg nazwał tę suchą powierzchnię ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. Bóg widząc, że były dobre,
11 rzekł: "Niechaj ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące na ziemi według swego gatunku owoce, w których są nasiona". I stało się tak.
12 Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasienie według swego gatunku i drzewa rodzące owoce, w których było nasienie według ich gatunków. A Bóg widział, że były dobre
13 I tak upłynął wieczór i poranek - dzień trzeci
14 A potem Bóg rzekł: "Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata;
15 aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią". I stało się tak.
16 Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy.
17 I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią;
18 aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre
19 I tak upłynął wieczór i poranek - dzień czwarty
20 Potem Bóg rzekł: "Niechaj się zaroją wody od roju istot żywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba!"
21 Tak stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate różnego rodzaju. Bóg widząc, że były dobre,
22 pobłogosławił je tymi słowami: "Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie, a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi"
23 I tak upłynął wieczór i poranek - dzień piąty
24 Potem Bóg rzekł: "Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!" I stało się tak.
25 Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre.
26 A wreszcie rzekł Bóg: "Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!"
27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę
28 Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi".
29 I rzekł Bóg: "Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem.
30 A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona". I stało się tak.
31 A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre I tak upłynął wieczór i poranek - dzień szósty.
Rdz 2
1 W ten sposób zostały ukończone niebo i ziemia oraz wszystkie jej zastępy [stworzeń]
2 A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął.
3 Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając."
Jak dla mnie to zabawa w Boga niej jest czymś rozsądnym. Nie po to Pan dał człowiekowi władzę nad wszelkim stworzeniem i roślinnością, by ten wszystko to wykorzystywał dla przyrównania się do Boga. Nawet jeśli nie ma takiego zamiaru, to czyni to.
Inny problem jaki powinnam poruszyć, to przeszczepianie człowiekowi organów. Chodzi mi tu o te, które wszczepiono zwierzętom. Organ ludzki w ciele zwierzęcia tylko po to by się wykształcić. Zaraz potem zwierzak ma zginąć i tyle. A co jeśli zaczną powstawać Mutanty? Dla niektórych może to brzmieć głupio, inni mogą powiedzieć "No, i co z tego?". Ja nie mam nic do istot innych niż ja, ale pomyślmy jak odbiorą to np. osoby, które już teraz są przeciw różnorodności? Wiecie chyba o co mi chodzi. Ilu to rodziców uważa, że to zabawne gdy dzieci oglądają bajki o Mutantach... a tym czasem wszystko zmierza w kierunku właśnie takiej rewolucji. Jak dla mnie wszystko to jest berdzo prawdopodobne... Jak na razie to będzie na tyle moich wywodów na temat genetyki. Pomysleć, że od biologii i matury się zaczęło ^^
[x] Dwie bramy mam już za sobą...
[x] niedziela, 7 maja 2006
[x] 10:51:08
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [1]
Na początek napiszę coś o maturze. Otóż mam już za sobą polski pisemny i angielski (też pisemny). Nie było źle. Wydaje mi się, iz jakoś to będzie. Dlaczego nazywam to bramami? No cóż... Jako, że matura to niezły stres musiałam coś wymyślić. Otóż sprawy mają się tak: Przyszedł do mnie starszy mężczyzna z prośbą bym odnalazła Święty Graal. Zgodziłam się. Pierwszy etap poszukiwań to studiowanie polskich ksiąg (matura z polskiego), drugi etap to księgi obcojęzyczne - łacińskie (angielski). Następnie czeka mnie zbieranie wiedzy i wypisanie najważniejszych informacji (biologia), zdobycie sojuszników w wyprawie (polski ustny) oraz nawiązanie kontaktu z mieszkańcami kraju w którym podejrzwam, iż jest Święty Graal (angielski ustny). Dalszy ciąg tej historii poznacie kiedy będę się starała dostać na studia ^^ . O.K. Teraz przejdę do dalszego etapu tej notki :)
Jest niedziele (wiem, że to dla was oczywiste ^^" ). Zacznę od czegoś co mogłabym nazwać mottem dzisiejszego dnia:
"Rzadko bowiem zdajemy sobie sprawę, że żyjemy otoczeni Niezwykłością. Wokół nas codziennie dzieją się cuda, Boskie znaki wytaczają nam drogę, zaś Anioły próbują na wszelkie sposoby dać znać o sobie. Jednak nie zwracamy na to większej uwagi, ponieważ nauczono nas, że jedynie kanony i nakazy prowadzą do Boga. Nie jesteśmy w stanie pojąć, że On jest wszędzie tam, gdzie pozwalamy Mu wejść." Paulo Coelho
Dlaczego okurat ten cytat tu zamieszczam? Ponieważ zdołałam dostrzec Anioły w naszym świacie, ponieważ zauważam cuda jakie codzień mają miejsce. Może napiszę coś o tym jak było w Kościele :) Przed Mszą widziałam Strażnika. Jak już ma w zwyczaju (a to przez mnie ^^" ) rozglądał się na wszystkie strony. Widząc mnie skinął głową (o ludzie, jak on wtedy niesamowicie wyglądał =D~ , jak słowo daję, prawdziwy Rycerz Starego Kodeksu... ahh... ). Odpowiedziałam Mu tym samym gestem. Coś niesamowitego. Oto jest Anioł, a jego życie tu jest cudem. Zwykły człowiek nie pojmie piękna Szlachetności, Oddania, Honoru, czy też Prawdy. Wszystko to, a także wiele innych pięknych cech średniowiecznych nie zależy od tego co zewnętrzne, lecz ma swe źródło w czynach i wnętrzu. To co najpiękniejsze zawsze jest ukryte, by człowiek mógł to odkryć podejmując niezliczone wyzwania. Wszystko to nas kształtuje i pomaga nam się rozwijać. Poza tym, czyż Tajemnica nie jest czymś co człowieka zaciekawia i pokazuje w zupełnie innym świetle? Tylko osoba, która świat pojmuje sercem potrafi dostrzec Anioła - w człowieku i cud - w życiu każdej istoty. Na tym polega poznanie samego siebie i swojego wnętrza.
[x] Jutro matura... :[
[x] środa, 3 maja 2006
[x] 10:31:57
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [7]
No, pięknie! Jutro matura! Ciekawe jak to będzie. Zaczynam od polskiego. Wiele osób liczy na mnie i wierzy, że mi się uda zdać. Szczerze mówiąc to z taką obstawą wierzę, że mi się uda! Poza tym, jestem przecież inteligętna... Kurcze, ale sobie schlebiam. No, cóż czas stawić czoła maturze i szkole! Wiara potrafi zdziałać wszystko, a ja wierzę w siebie! Mam nadzieję, że kiedyś będę dziękować Bogu za to, że wymyślono coś takiego. Z jednej strony już się cieszę, bo dzięki temu mam (a raczej miałam) jakiś kontakt z Ravsuke_san. Boże, powierzam się Twojej opiece i wierzę, że mi pomożesz! Czas pokazać światu na co mnie stać... oby tylko wszystko się udało... Będzie dobrze! Musi być! :)
[x] Zgromadzenie Sióstr od Aniołów.
[x] wtorek, 2 maja 2006
[x] 20:01:04
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [0]
Nie będę wiele pisać. Zamieszczę tu po prosyu pieśń, krórą kiedyś znalazłam na internecie. Ona powinna wam wiele powiedzieć.
Karolinka
1.Karolinka jest przejęta z mamą zwiedza klasztor święty, - ascetyczne są
sióstr twarze, wokół ciemne korytarze. - Karolinka przestraszona w sercu
modli się, - by Pan Jezus zakonnicą być nie kazał jej.
Ref: Ja chcę męża mieć najpiękniejszego wielki dom z ogrodem a w nim, -
dzieci dużo a oprócz tego, by niedaleko Kościół był. - A gdy będę dorosła i duża z mamą tatą na zawsze chcę być, - żebym w dalekie
jeździła podróże nie chcę latami w klasztorze tkwić.
2.Lata Karolince płyną już z dziewczynki jest dziewczyną, - lubi tańczyć śmiać się śpiewać jest życzliwa dla każdego. - Lecz gdy siostrę gdzieś zakonną dojrzy, cofa się - a na usta wraca refren znów piosenki tej.
3.Wszystko zapisane w niebie gdy ktoś modli się w potrzebie, - by spełniło się wezwanie co kto prosi to dostanie - Karolinki modlitw pilnie słuchał Pan, - i powiedział powołuję cię w zakonny stan.
Ref: Zaślubiona jest najpiękniejszemu, ma już dom z ogrodem a w nim: - żłobek, przedszkole a oprócz tego zakrystianką w kościele ma być. - Ojciec duchowny też mieszka w klasztorze matka, co rządy sprawuje jest tu, - i obiecano, że kiedyś za morzem na misjach będzie, więc cieszy się już.
Se7en - Hikari
*******
layout by Kirhan_san