[x] "(...) A dłonie zacisnęły się na skraju marynarki ciemnowłosego."
[x] środa, 28 lutego 2007
[x] 19:27:01
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [8]

Niwa uśmiechnął się i można było go porównać do dumnego z siebie dziecka, które znalazło miejsce, w którym matka chowa cukierki. Źródło wybawienia i wszelakich nieszczęść często miało swój początek właśnie w jego osobie, jednak mimo wszystko Tetsuya należał do tych, którzy nie pozwalali innym na nudę, czy też smutek. Wydawał się poważnym, młodym mężczyzną, ale wystarczyło przebywać z nim chociażby kilka chwil by diametralnie zmienić zdanie. Chyba właśnie, dlatego ciężko było znaleźć chociażby jedną osobę, która czułaby do niego niechęć.
- Hideaki powiedział mi, co się stało, więc zacząłem się rozglądać za winowajcą i popytałem trochę tu i tam. Jako wasz Król musiałem się tym zająć i oto wracam w chwale z pola bitwy, więc klękajcie przede mną i oddajcie mi cześć... – kasztanowowłosy uniósł dumnie głowę i wypiął pierś. – Nie musicie mi dziękować, to mój obowiązek...
- Tetsuya... – Koji uniósł nieznacznie brew i powstrzymywał się od śmiechu – Widziałeś się przed chwilą z Shunsuke, prawda?
- Skąd wiedziałeś? – Niwa momentalnie powrócił z krainy marzeń z uwagą patrząc na kolegę.
Bez wątpienia nadmierna pewność siebie w przypadku Prezydenta Rady Uczniowskiej nie wynikała jedynie z umiejętności, zajmowanej pozycji, czy niesamowitego wyglądu. Wystarczyło spojrzeć na niektórych wiernych fanów młodego mężczyzny by wiedzieć, iż w takim gronie nie ma mowy o niskiej samoocenie.
- Nie ważne... – Shinomiya westchnął głośno i z delikatnym, czułem uśmiechem spojrzał, na Takuto. Artysta nadal był lekko zestresowany, a ciemnowłosy nie chciał dłużej go męczyć. Im szybciej to wszystko się skończy tym więcej czasu będą mogli spędzać we dwoje. Posłał Królowi ponaglające spojrzenie czekając na jego reakcję.
- Już, już... – Niwa był zawiedziony, że nie może wygłosić do końca swojego monologu – Z tego, co się dowiedziałem większość osób uznała, że za wszystko odpowiedzialni są Kakeru i Wataru. Podobno kręcili się w pobliżu Pracowni, kiedy została zdemolowana. Niestety nie udało mi się ich dołapać, ale pracuję nad tym.
Iwai czuł się tak jak gdyby padł twarzą w śnieg. Nie widział powodu, dla którego bliźniacy mogliby zrobić coś takiego. Takuto nie wchodził im w drogę, a nawet gdyby miał taką okazję nie wykorzystałby jej, bo i po co? Jedyne, co artysta o nich wiedział to, że istnieją i uczą się w tej szkole, więc jaki sens miałoby to wszystko?
- J... Jesteś pewien? – jęknął niewyraźnie i zbliżył się o krok mocno ściskając dłoń Koji’ ego.
- No, tak przypuszczam... – Tetsuya zmierzwił włosy, a jego stały uśmiech przybrał lekko niepewny wyraz.
Łucznik otworzył usta by coś powiedzieć jednak nie zdążył, gdyż głośny krzyk od strony dormitorium zakłócił chwilową ciszę.
- Omi, wyrzuć je! Nie życzę sobie tutaj tych zawszonych, brudnych zwierząt! – stanowczy głos poprzedził głośne ujadanie i miauczenie, a spoza kilku drzew można było dostrzec wychodzącego na balkon chłopaka. Krótkie, szare włosy delikatnie przysłaniały mu czoło, a usta układały się w spokojny uśmiech. W prawej ręce trzymał coś, co przypominało jakiegoś kundla, zaś w lewej kota, który gdyby nie dziwne kolory mógłby uchodzić za grubaśnego kocura Umino-sensei. Jasnowłosy wychylił się lekko poza barierkę tarasu i krzywiąc się lekko puścił dwa żyjątka niepewnie sprawdzając czy przeżyją upadek.
Kot z głośnym miauczeniem upadł na trawę, zaś pies wylądował na nim z piskiem podrywając się na cztery łapy i rozwścieczony zaczął warczeć na kocura. Wielka, kudłata piłka, która poza rudymi, białymi i czarnymi plamami miała jeszcze zieloną, niebieską i bliżej nie sprecyzowaną barwę leniwie przeniosła wzrok na oprawcę, po czym uświadomiwszy sobie, że jest zagrożona rzuciła się do ucieczki.
Koji otrząsnął się lekko widząc jak dwa stworzenia przebiegają tuż obok i znikają w gęstych zaroślach. Jeśli się nie przewidział, a nic na to nie wskazywało, miał właśnie do czynienia ze zwierzętami o kolorowej sierści, co nie należało do normalnych zjawisk przyrody. Poza tym za dwoma zwierzakami ciągnął się drażniący zapach produktów chemicznych.
Takuto poczuł jak przechodzi przez niego zabawny dreszcz. Rozpoznał swoje farby i bez wątpienia wiedział już, co miało miejsce w Pracowni Artystycznej. Nawet nie miał pojęcia, że gruby i leniwy Tonosama potrafi tak szybko biegać, kiedy ma za sobą rozwścieczonego kundla. Długowłosy musiał przyznać, że ulżyło mu, kiedy zobaczył ubrudzone zwierzęta, które ganiały się po całym ośrodku. Uśmiechnął się i przywarł ramieniem do ramienia łucznika.
- To były moje farby – rzucił spokojnie i spojrzał na zszokowanego Niwę.
Shinomiya odetchnął z ulgą czując jak jasnowłosy ociera się o niego delikatnie, a jego głos brzmiał o wiele weselej niż przed chwilą. Teraz pozostawało mu tylko pozbycie się Króla.
- Tetsuya, mówiłeś coś o Kakeru i Wataru, prawda? – zagadał niewinnie, co wpłynęło na niebieskookiego jak lodowata woda.
- Nie, ja tak tylko... – wymamrotał i szybko się ulotnił najwyraźniej nie chcąc zostać pośmiewiskiem.
Koji stanął naprzeciw uśmiechniętego artysty i pogładził dłonią jasny policzek. Złote oczy lśniły cudownie, a dłonie zacisnęły się na skraju marynarki ciemnowłosego.
Nie potrzebowali słów, wystarczył jeden gorący, delikatny pocałunek pełen miłości i zrozumienia by wszystko nabrało piękniejszego wyrazu.

[x] "Razem z ciałem i duszą chłopaka przyjął (...) także ciężar bagażu (...)"
[x] sobota, 3 lutego 2007
[x] 20:06:51
[x] Kirhan_san
[x] komentarze [9]

Dzień był słoneczny, a silny wiatr, co chwila przeganiał najróżniejszych rozmiarów i kształtów chmury. Wieczorem można było spodziewać się ulewy, jednak w tej chwili bez wątpienia nikt o niej nie myślał. Nie było sensu psuć sobie humoru takimi drobiazgami, a w szczególności, kiedy ukochana osoba siedziała tuż obok całkowicie zamyślona z delikatnym uśmiechem błądzącym po wąskich ustach.
Koji kątem oka spoglądał na rozmarzonego Takuto. Na jasnych policzkach pojawiły się delikatne rumieńce, które nieznacznie przysłoniły opadające na oczy srebrne pasma. Bez wątpienia chłopak wspominał poprzednie popołudnie, które tak bardzo rozpraszało, ale i podniecało Shinomiyę. Nie był w stanie skupić się na niczym innym jak tylko na siedzącym obok artyście pragnął czuć ciepło jego skóry, subtelny dotyk... Chciał by stanowili parę, najnormalniejszą w świecie, kochającą się parę.
Iwai wystraszył się, kiedy poczuł delikatny dotyk na swojej dłoni. Zmieszany spojrzał na zaczerwienionego łucznika, który usilnie unikał jego wzroku, ale jednocześnie ściskał jego dłoń. Zachowywali się jak dzieci, nie zaś młodzi mężczyźni, mimo to takie zachowanie było nie tyle zabawne, co rozkosznie słodkie. Artyście podobała się nieśmiałość i początkowa niedostępność, jaką odznaczał się Koji, jednak najbardziej kochał w nim to, że zawsze mógł na niego liczyć. Do tej pory nie był w stanie pojąć, w jaki sposób doszło do ich zbliżenia, skoro opanowany Shinomiya nigdy nie zdradzał się z uczuciami, jednak teraz po raz kolejny pokazywał światu, że wszystko to, co działo się dzień wcześniej naprawdę miało miejsce.
Pech chciał, że nie mogli cieszyć się sobą zbyt długo, a wesołe powitanie zmusiło kochanków do nagłego odsunięcia się od siebie.
- Co tak siedzicie?! – wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna z szerokim uśmiechem na twarzy machał do nich z odległości kilkunastu metrów, a podchodząc bliżej przeczesał kasztanowe włosy.
- T... Tetsuya... – wymamrotał z jednej strony zmieszany, z drugiej zaś lekko zawiedziony Shinomiya.
- Oczywiście, a kogo się spodziewałeś?! – Niwa wyszczerzył się, a niebieskie tęczówki rozbłysły zabawnie. – No, ale nie ważne! Jako Król musiałem zająć się sprawą Pracowni Artystycznej i chyba w końcu odkryłem, kto do niej wtargnął! – Prezydent Rady Uczniowskiej wyglądał na dumnego z siebie.
- N... Naprawdę? – źrenice złotych oczu rozszerzyły się, jednak na twarzy pojawiła się niepewność. Iwai przypomniał sobie o zdarzeniu, które miało miejsce przed kilkoma dniami i o tym jak wyglądała jego Pracownia po tym wszystkim. Nie chciał o tym pamiętać, jednak najczęściej zadawanym pytaniem było teraz, ‘co właściwie miało miejsce w tamtej klasie’. Chyba właśnie, dlatego chłopak wolał przebywać z daleka od innych w towarzystwie Koji’ ego, który jako jedyny nie wspominał o tym nieprzyjemnym incydencie.
- Kto to był? – w głosie ciemnowłosego z trudem można było dosłyszeć drżenie, jednak ciepła dłoń ujęła zaciśniętą pięść Takuto co mężczyzna zasłonił swoim ciałem zbliżając się tym samym do poważnego już Niwy.
Koji nie miał zamiaru pozwolić na to, by Iwai nadal musiał radzić sobie ze wszystkim sam. W końcu wszystko to zaczęło bezpośrednio dotyczyć także jego samego, już w chwili, gdy zdecydował się być z artystą. Razem z ciałem i duszą chłopaka przyjął na siebie także ciężar bagażu, jaki stanowiła przeszłość, przyszłość i problemy jego delikatnego kochanka. Gdyby miał zamiar uciekać od tego wszystkiego okazałby się wyłącznie tchórzem niewartym niczyjej miłości, a on miał zamiar pokazać, że jest kimś, kto obdarzony uczuciem odwdzięczy się za tak cenny dar.
Takuto wzdrygnął się i uśmiechnął lekko czując cudowny uścisk palców na swojej dłoni. Ciężko było mu przyzwyczaić się do faktu, iż nie jest już sam, jednak, jeśli Shinomiya miał być przy nim przez cały czas mógł znieść wszystko i budzić się pełen chęci do życia bez względu na wszystko. Nic już nie miało być takie jak dawniej, a artysta nie chciał nawet do tego wracać. Mógł spokojnie mówić o swoich uczuciach i bez obaw przebywać z ukochanym. Razem mógł osiągnąć więcej niż ktokolwiek inny.
- W... Więc... kto to zrobił? – dotąd zaniepokojone oblicze jasnowłosego stało się weselsze, a jego wzrok na ułamek sekundy napotkał pokrzepiające spojrzenie fioletowych oczu.



Se7en - Hikari

*******
layout by Kirhan_san

♥ Our Promise ♥

- Guest Book -
- Read . Write -


- Promise -


- Forever -

- About -
GG: 6211700



- Characters -

- Past -
2006
styczeń (3)
luty (7)
marzec (7)
kwiecień (7)
maj (15)
czerwiec (11)
lipiec (7)
sierpien (7)
wrzesień (5)
październik (1)
listopad (2)
grudzień (2)

2007
styczeń (2)
luty (2)
marzec (1)
kwiecień (1)
maj (1)
sierpien (1)

2008
kwiecień (1)
czerwiec (1)




#1 Fushigi Yuugi
Vol. 1
Vol. 2
Vol. 3
Vol. 4
#2 Fushigi Yuugi
Vol. 5
Vol. 6
Vol. 7
Fyshigi Yuugi Special
Odnaleźć Św. Graal
Randka w ciemno (czyli...)

Gakuen Heaven
Prolog

~Iwai x Shinomiya~
Chapter 1
Chapter 2
Chapter 3
Chapter 4
Chapter 5
Chapter 6

~Matsuoka x Yoshizumi~
Chapter 1
Chapter 2
Chapter 3

~Kaoru x Omi~
Chapter 1

- Links -


- Friends -





- Clubs -



- Fanlisting -

I Love You, I'll Kill You [Seishirou/Subaru]









Shihoudani Yuujirou || Kouno Tooru